Lewa i prawa półkula: dlaczego większość z tego, czego uczono Cię o mózgu, jest tylko połową prawdy

Ktoś kiedyś powiedział Ci, że jesteś „typem lewopółkulowym”, bo lubisz tabelki i logiczne argumenty, a twoja siostra jest „prawopółkulowa”, bo maluje i gubi klucze. Brzmi znajomo? To jeden z najtrwalszych mitów popularnej neuronauki, powtarzany na szkoleniach, w poradnikach rozwojowych i pokojach nauczycielskich. Problem w tym, że nauka mówi coś nieco innego.


Trzy rzeczy, zanim przejdziesz dalej

Po pierwsze: lateralizacja mózgu, czyli specjalizacja półkul, to FAKT, nie mit. Mowa faktycznie jest silniej związana z lewą półkulą u większości osób, przetwarzanie przestrzenne i uwaga częściej z prawą. To udokumentowane od dekad.

Po drugie: to, że jesteś „osobą lewopółkulową” albo „prawopółkulową” jako typ osobowości, to już jednak MIT, i to obalony konkretnymi danymi z obrazowania mózgu, nie tylko opinią.

Po trzecie: mimo tego, idea angażowania obu półkul w nauczaniu wciąż ma sens, tylko z innego powodu, niż sądzono. Nie dlatego, że „aktywujemy prawą półkulę u prawopółkulowych uczniów”, tylko dlatego, że różnorodność bodźców, ruchu i emocji po prostu poprawia zapamiętywanie u każdego, niezależnie od danego typu.


Skąd się to wzięło

Historia zaczyna się naprawdę, od Noblisty Rogera Sperry’ego i jego badań nad pacjentami po przecięciu „spoidła wielkiego”, struktury łączącej obie półkule, wykonywanym niegdyś w leczeniu ciężkiej padaczki. Sperry pokazał, że każda półkula, odcięta od drugiej, potrafi funkcjonować niezależnie i ma swoje specjalizacje. To był przełom, godny Nagrody Nobla. Problem zaczął się później, gdy popkultura wzięła te precyzyjne, laboratoryjne wyniki i zamieniła je w prosty podział na dwa typy osobowości: analityków i artystów.

Ciekawym uzupełnieniem tej historii są badania antropologa Solomona Katza nad Eskimosami z Wyspy Baffina. Katz zauważył, że kultura tej społeczności, ich rzeźby w piaskowcu, dokładność map, język bardziej syntetyczny niż analityczny, sprzyja funkcjom kojarzonym z prawą półkulą znacznie mocniej niż typowa kultura zachodnia, zorientowana na analizę i sekwencję. Obserwując ruchy rąk i oczu rzeźbiarzy, Katz zauważył, że przedmiot obrabiany trzymają zazwyczaj w lewym polu widzenia, czyli tam, gdzie dominuje prawa półkula, prawą ręką wykonując drobne, precyzyjne ruchy. To nie dowód na „typ prawopółkulowy” u całego narodu, ale mocny argument za tym, że kultura i praktyka kształtują sposób, w jaki mózg się organizuje.


Co mówi nauka dzisiaj

W 2013 roku zespół z University of Utah przeanalizował skany spoczynkowe mózgu ponad tysiąca osób w wieku od siedmiu do dwudziestu dziewięciu lat, dzieląc mózg na siedem tysięcy regionów i licząc połączenia lewo- oraz prawostronne. Wniosek był jednoznaczny: nie ma czegoś takiego jak globalna dominacja jednej półkuli u danej osoby. Lateralizacja jest zjawiskiem lokalnym, dotyczy konkretnych funkcji, nie całego mózgu jako „typu”. Mówiąc wprost, nie istnieje neurologiczny dowód na to, że ktoś jest „bardziej prawopółkulowy” jako całość.

To jednak nie znaczy, że temat jest zamknięty. Nowsze przeglądy podkreślają coś ciekawszego: komunikacja między półkulami jest stała, dynamiczna i dwukierunkowa, nawet przy zadaniach, które teoretycznie powinny angażować tylko jedną stronę. Innymi słowy, mózg nie przełącza się między trybami „lewy” i „prawy” jak między kanałami w telewizorze, tylko cały czas pracuje jako zintegrowana sieć, w której jedne obszary są chwilowo bardziej aktywne niż inne.


Więc po co w ogóle mówić o półkulach w uczeniu?

Pewne funkcje faktycznie są zlateralizowane, i warto to wiedzieć, projektując lekcję. Lewa półkula u większości osób odpowiada silniej za analizę, sekwencję, gramatykę, szczegóły. Prawa za rozumienie kontekstu, metafor, intonacji, emocjonalnego zabarwienia wypowiedzi, za to, dzięki czemu żart brzmi jak żart, a nie jak ciąg słów. W nauce języka obcego obie strony są potrzebne: lewa buduje zdanie, prawa sprawia, że to zdanie w ogóle coś znaczy i brzmi naturalnie.

Uczniowie różnią się stylem przetwarzania informacji, to akurat prawda widoczna gołym okiem w każdej klasie, niezależnie od tego, jak nazwiemy przyczynę. Jedni potrzebują najpierw szczegółów i budują z nich całość, krok po kroku, liniowo. Inni muszą zobaczyć cały obraz, zanim zajmą się detalem, uczą się przez skojarzenia, obraz, rytm, ruch, nawet samo wyobrażenie ruchu. Tradycyjna szkoła, z rzędami ławek, ciszą i podręcznikiem, jest zbudowana niemal wyłącznie pod pierwszy typ. Drugi zostaje w tyle, nie dlatego, że jest mniej zdolny, tylko dlatego, że metoda mu nie służy.


Jak to wykorzystać w edukacji

Nauczanie angażujące różne kanały, ruch, emocje, obraz, dźwięk, opowieść, nie działa dlatego, bo „aktywuje prawą półkulę u prawopółkulowych”. Działa, bo różnorodność bodźców poprawia zapamiętywanie u wszystkich mózgów, kropka. Kilka konkretów, które warto wprowadzić do lekcji języka:

Ruch co jakieś piętnaście minut zmienia dynamikę zajęć, nawet jeśli to tylko odegranie krótkiej scenki albo gest zamiast słowa. Wyobraźnia, czyli wymyślanie dialogów, rekonstruowanie historii z kilku faktów, mapy myśli zamiast linijek tekstu, angażuje więcej niż samo czytanie. Emocje, personalizacja zadania, poczucie sprawczości, pozwolenie na błąd i jego spokojna korekta, budują silniejszy ślad pamięciowy niż suchy dryl. I wreszcie melodyczność, zmiana intonacji, muzyka w tle, głośne czytanie na głos, bo mózg lepiej pamięta to, co ma rytm.


Trzy nawyki na co dzień

Ucz się na głos, nie tylko po cichu. Czytanie w myślach angażuje głównie analityczne, sekwencyjne przetwarzanie. Powiedzenie zdania na głos, z intonacją, dodaje warstwę melodyczną i emocjonalną, dzięki czemu informacja zostaje zakodowana na więcej niż jeden sposób. Nowe słówko czy trudne pojęcie, wypowiedziane głośno, zapada głębiej niż to samo słowo tylko przeczytane.

Zamień notatki liniowe na mapę. Jeśli utknęłaś przy jakimś problemie, zamiast pisać listę punktów spróbuj narysować powiązania, strzałki lub „gałęzie”. To prosta zmiana, ale wymusza inny sposób organizowania informacji, mniej sekwencyjny, bardziej całościowy, i często pomaga zobaczyć rozwiązanie, którego nie było widać w tekście.

Rusz się, zanim usiądziesz do trudnej pracy umysłowej. Kilka minut spaceru, nawet chodzenie po pokoju podczas telefonu, poprawia późniejszą koncentrację. Nie chodzi o mistyczne „przełączanie półkul”, tylko o to, że ruch fizyczny realnie wpływa na przepływ krwi i pobudzenie układu nerwowego, co przekłada się na jakość myślenia zaraz potem.


Źródła

  • Sperry, R. W. (1968). Hemisphere deconnection and unity in conscious awareness. American Psychologist.
  • Katz, S. H., badania nad kulturą wizualną i językiem Eskimosów z Wyspy Baffina, cytowane w literaturze nt. stylów poznawczych.
  • Nielsen, J. A., Zielinski, B. A., Ferguson, M. A., Lainhart, J. E., Anderson, J. S. (2013). An evaluation of the left-brain vs. right-brain hypothesis with resting state functional connectivity magnetic resonance imaging. PLOS ONE.
  • Hervé, P.-Y., Zago, L., Petit, L., Mazoyer, B., Tzourio-Mazoyer, N. (2013). Revisiting human hemispheric specialization with neuroimaging. Trends in Cognitive Sciences.

Zapamiętaj tyle: półkule nie są dwoma osobowościami zamkniętymi w jednej czaszce. Są jednym, gęsto połączonym systemem, w którym różne obszary chwilowo przejmują prowadzenie. Ale to, co robisz na lekcji, ruch, obraz, emocja, dźwięk, i tak ma znaczenie. Tylko powód jest lepszy, niż myślałaś.

Zobacz również